Kiedy powstała Unia

Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla frazy: Kiedy powstała Unia





Temat: Własne reguły
Przyjęcie tych postulatów skutkowałoby nie jak powiedziałeś secesją, a
federalizacją państwa polskiego, które obecnie jest nadmiernie zcentralizowane.
Inną zupełnie sprawą jest, że w RP brak tradycji historycznych państwa
federacyjnego (może poza unią lubelską czy przedwojennym Woj Śląskim). To nie
pozwala przygotować odpowiednio młodych kadr do tych pomysłów poza, raczej
mocno kontrowersyjnymi w odbiorze mieszkańców dawnej Kongresówki, dawnymi
ziemiami Prus, najlepiej o w miarę nie naruszonej strukturze ludnościowej.
Dlatego idee te wychodzą (czasami równocześnie) z Poznańskiego, Kaszub i
Górnego Śląska (dawna Liga Regionów powstała około 1992).
A czy taki system mógłby dobrze funcjonować w Polsce? Nie powiesz mi chyba, że
sprawa rozwalenia Śląskiej Kasy Chorych w celu zrabowania (bo jak to inaczej
nazwać) jej pieniędzy przez Warszawę, jest Ci jako mieszkańcowi tego regionu
zupełnie obojętna. Przecież to obniżyło znacznie poziom leczenia w naszym
województwie. Tak samo jest i w innych dziedzinach życia. Własny skarb (w
postaci własnych podatków) nie pozwala na uznaniowość Wwy w dzieleniu się nie
przez nich wypracowanymi pieniędzmi. Taki system nie byłby możliwy w państwie
federacyjnym, gdzie 2 izba parlamentu skałda się z przedstawicieli
federacyjnych regionów.
A możliwość secesji jednego (lub większej liczby) regionu kazałaby prowadzić
politykom warszawskim politykę wewnętrzną liczącą się ze zdaniem prostych
obywateli (w regionach łatwiej jest sprawować nadzór obywatelski nad
politykami, bo nie pozostają oni anonimowi).
Inną zupełnie sprawą jest dojrzałość naszej klasy politycznej (czy nawet
naszego społeczeństwa) do takiego systemu sprawowania władzy. Nasze obecne
elity polityczne nie prezentują w większości przypadków zdroworozsądkowego
myślenia nawet w sprawach oczywistych ("jesli nie ma pieniędzy to gospodarkę
nakręci ich dodrukowanie i rozdanie potrzebującym (czyt sobie)") Ale wina za to
leży również po stronie społeczeństwa odzwyczajonego w czasach komunizmu od
samodzielnego myślenia i rozleniwionego nadmierną rolą socjalną państwa. Choć w
wielu przypadkach nasze elity regionalne (często nie powiązane z wielkimi
partiami) stanowią znacznie lepszy pozytywny przykład niż karierowicze lądujący
we władzach państwa.
Zastanów się więc nad tym czy lepiej samodzielnie wydawać zarobione przez
siebie pieniądze (pochodzące z podatków) czy może płaszczyć się przed
urzędnikami w Warszawie i w zależności od ich kaprysów uzależniać rozwój
własnego regionu.
Mnie odpowiedź na powyższe wydaje się jednoznaczna i oczywista.



Temat: wolność religijna w Turcji?
Od razu zaznaczam, ze specjalistką nie jestem, tylko mam doświadczenie
przeprowadzone na własnej skórze. a więc do rzeczy:
i Turek ma rację i Ty.
Turcja, jeszcze jako Imperium Osmańskie słynęła z otwartości i pomocnej dłoni (
patrz : Mickiewicz, Czartoryski, Polonezkoy, Śniadecka itd), potem powstała
Republika, która opierała się ( i teoretycznie opiera nadal ) na laicyzmie.
Laicyzm to święte słowo, oj, święte! I o tym pewnie pisze Twój Turek. A Ty
czytasz autorów nietureckich . I tu pies pogrzebany! Bo kiedy kilka lat temu
władzę w T. przejęły partie prawicowe, czyli religijne( najpier Refah, potem
rozwiazany własnie za to że nie był laicki, a więc działał wbrew konstytucji, a
teraz Ak Parti) to się zaczęły schody. Bo to są ludzie, których zony maja na
głowach chustki, siedzą w domciu, nie pracują i tak dalej. No i mówi się, że
oni zrobia z Turcji drugi Iran ( co według mnie jest gucio prawda, bo jak na
razie rozpoczęli negocjacje z Unią. to tak jak u nas : komuniści wprowadzili
nas do Europy, a nie na Białoruś) 98 proc. Turcji to owszem muzulmanie, ale
recze glowa- sama mam w dowodzie tureckim wyznanie : chrzescijanka i jakos
zadne problemy mnie nie spotkaly. to bzdura. (moze byc problem, jak sobie ktos
kaze wpisac ateista)a u nas jak ktosmówi, że jest muzułmaninem, to krzywo nie
patrzą?? oooooj, patrzą, patrzą, sama widziałam nie raz.
Spraw zapalnych jest cała masa: Ormianie na przykład. temat tabu.Kurdowie też,
ale w ostatnich latach już mniej.tortury na komisariatach, brak wolności
słowa.zaginione osoby.bezdomne dzieci pracujące na ulicach i wąchające
klej.milionhy tematów, które sprawiają, że Turcja nie może się dopukać do tej
Europy. sprawa religii jest na szarym końcu, tak myślę
Do faceta pretensji nie miej- mądry i światły może być. To zupełnie inne
sprawy.I pytaj go o wszystko, inaczej się nie dowiesz, co mysli, a sama możesz
przekombinować.





Temat: Etyka w polityce!!!
Jak to jest z wiarygodnością PiS
1. Koalicja z PO nie powstała, bo PiS w swym pędzie po władzę wolał dogadać się
z Lepperem.
2. Stanowiska szefów policji i ABW obejmują ludzie pracujący dotychczas w straży
miejskiej i granicznej.
3. Pani minister finansów pozwala sobie na łamach poważnego pisma na komentarz,
że zwiększenie deficytu o miliard lub dwa nie robi różnicy.
4. Kurski wraca do PiS. Został wyrzucony za sprzeniewierzenie się wartościom
partii. Czyżby PiS zmienił wartości? Można się było spodziewać, że wróci, ale
nie w tempie ekspresowym.
5. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Prawa i Sprawiedliwości podatek od
oszczędności nie zostanie zniesiony. Najnowsze plany rządu Kazimierza
Marcinkiewicza przewidują zwolnienie z tego podatku tylko zysków osiąganych na
giełdzie oraz odsetek od oszczędności na długoterminowych lokatach bankowych,
zaś minister finansów Teresa Lubiński chce nawet, aby zniesione zostało tylko
opodatkowanie dochodów z giełdy.
6. Polski rząd stwierdził, że nie poprze unijnego projektu wspólnego budżetu na
2006. Opracowany przez Wielką Brytanię kompromis popierają wszystkie kraje
oprócz Polski. Nasz sprzeciw nie ma praktycznego znaczenia. Do uchwalenia
budżetu rocznego wystarczy bowiem zwykła większość głosów. Polska minister
finansów chciałaby podwyższenia wydatków budżetu o 4 miliardy, do ponad 115
miliardów euro, co proponował tez Parlament Europejski. Większy budżet w 2006
roku nie dawałby nam większych dochodów. Przepływ pieniędzy między Polską i Unią
jest ustalony do końca przyszłego roku, a wyższy poziom ogólnych wydatków
wpłynąłby tylko na wzrost naszej składki do wspólnej kasy. Okazać się miało, że
jednak poprze.
7. PiS w imię taniego państwa proponuje trzyosobowy skład KRRiT. Zgodnie z
zasąda telewizja tez musi być nasza.
8. Minister środowiska Jan Szyszko poinformował , że decyzję w sprawie dalszej
współpracy z dyrektorem swojego gabinetu politycznego, Konradem Tomaszewskim,
podejmie dopiero po wydaniu wyroku w jego sprawie. Tymczasem L. Dorn w sejmie
poprzedniej kadencji stwierdził, iż osoby wobec których prokuratura wysuwa
zarzuty powinny być dymisjonowane.
9. Wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji Ludwik Dorn
powiedział w sejmie, że zwiększenie liczby policjantów na ulicach, to nie
zadanie na rok najbliższy. Wyjaśnił, że odziedziczył więcej niż bardzo słaby
budżet, co uniemożliwia znaczące zwiększenie liczby policjantów w patrolach. To
znaczy obiecał, nie sprawdził stanu budżetu i się wycofał.
10. Kurtyka mimo wszystko
11. Z. Ziobro kpi sobie z prawa
12. Jak sądzę cdn...




Temat: Poza Unią też jest życie (1/3)
Poza Unią też jest życie (1/3)
Miłosz Marczuk

Odrzucenie członkostwa w Unii Europejskiej nie musi oznaczać zerwania
gospodarczych więzów z krajami Europy Zachodniej, jak piszą kłamliwie
prounijni publicyści, strasząc nas Białorusią. Po polskim "nie" w referendum
na temat przystąpienia do wspólnot europejskich, zamiast w Unii znajdziemy
się zapewne w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA), który łączy wspólny
rynek unijny z rynkiem krajów Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu
(EFTA).

Taki wariant współpracy z Unią wybrały: Norwegia, Islandia oraz
Liechtenstein. Jest on o tyle korzystny, że pozwala na wolny handel z krajami
całej niemal Europy, osiedlanie się naszych obywateli w dowolnym państwie
Unii oraz EFTA (poza Szwajcarią), przy równoczesnym odstąpieniu od
uczestnictwa we Wspólnej Polityce Rolnej - najgłupszym systemie rolniczym
świata - oraz od Wspólnej Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony
(CESDP), uczestnictwo w której może z kolei narazić nas na konflikt ze
Stanami Zjednoczonymi. Byłaby to sytuacja wręcz komfortowa zarówno dla naszej
gospodarki, jak i polityki zagranicznej. I tania - za udział w EEA
zapłacilibyśmy około 30 milionów euro rocznie. Poza tym nasze uczestnictwo w
EEA jest już właściwie wynegocjowane.

Tydzień temu postawiłem tezę, że przy nadciągającym kryzysie finansów
publicznych jedyną rozsądną rzeczą jest zafiksowanie obecności polskiej
gospodarki w strukturach wymuszających otwarcie naszych granic celnych.
Najlepiej gdyby była to NAFTA. Patrząc jednak realistycznie na pęd naszych
polityków do Brukseli, skonstatowałem, że będzie to jednak zapewne unijny
wspólny rynek. Wspólnotowe stawki celne ze Stanami Zjednoczonymi są zresztą o
wiele niższe niż między Polską a Stanami, co byłoby niewątpliwie korzystne
dla naszej gospodarki. Oczywiście nie wierzę w żadne dobrodziejstwa ze
sztucznie, jakby wbrew regułom gospodarki tworzonych unijnych funduszy
strukturalnych czy dopłat bezpośrednich dla chłopów, którymi obracają
biurokraci. Wspólny rynek to przede wszystkim inwestycje, również
amerykańskie, które pozwolą nam w krótszej perspektywie niż bez uczestnictwa
w nim wyjść z nadciągającej już burzy. Ale we wspólnym rynku możemy znaleźć
się i bez wstępowania do Unii.

Bez Unii

Będąc w Unii, automatycznie stajemy się sygnatariuszami traktatu o
Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA). Został on podpisany przez kraje EWG
i kraje EFTA w maju 1992 roku. Po odrzuceniu go przez obywateli Szwajcarii w
marcu 1993 roku dodano do niego protokół usuwający Helwetów z wykazu stron
traktatu. Porozumienie weszło ostatecznie w życie 1 stycznia 1994 roku. Przed
wstąpieniem do UE w 1995 roku, do EEA należały też Austria, Finlandia i
Szwecja.

Artykuł 128 umowy o EEA stanowi, że musi w nim się znaleźć każdy nowy kraj
UE. Postawmy pytanie: na ile realne jest znalezienie się Polski w EEA bez
wstępowania do Unii (czyli de facto do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej)?
Tutaj należałoby przywołać dwa przykłady. Pierwszy to przypadek Turcji.
Krajom tworzącym EWG nie zależy specjalnie na członkostwie Turcji w jej
strukturach. Równocześnie rządy tych krajów nie proponują Turcji obecności w
EEA. Ostatecznie Turcji zaproponowano jedynie ustanowienie zerowej stawki
celnej na produkty nierolnicze. Na więcej wspólnoty europejskie i ich
partnerzy z EFTA się nie zdobyły. A czym prócz unii celnej jest EEA? Przede
wszystkim ustanawia swobodny przepływ kapitału i ludzi. Każdy Norweg
osiedlający się na przykład we Francji jest traktowany tam jako pełnoprawny
obywatel (oprócz biernego prawa wyborczego w wyborach samorządowych oraz
wszelkiego prawa wyborczego w wyborach do parlamentu czy też prezydenckich).
Może podjąć pracę, założyć własny biznes itd. Kraje EEA nie zgadzają się
nadać takiego statusu obywatelom Turcji.

Drugi przykład to Norwegia. Dziś mało kto pamięta, że gdyby nie prezydent
Francji Karol de Gaulle i jego niechęć do Brytyjczyków, Norwegia dawno byłaby
w EWG, Euroatomie i Wspólnocie Węgla i Stali, czyli właśnie we wspólnotach
europejskich, które de iure tworzą Unię Europejską. Norwegowie aplikowali
pierwszy raz o wejście do wspólnot w roku 1962, razem z rządem Wielkiej
Brytanii i Danii (należącymi do EFTA od roku 1960, kiedy to powstała ta
organizacja). Francja zawetowała decyzję o przyjęciu Brytyjczyków i przez to
wniosek akcesyjny Norwegii też został wrzucony do kosza. Gdyby referendum w
sprawie przystąpienia do EWG odbyło się w 1963 roku, większość Norwegów
opowiedziałaby się za członkostwem. Norwegowie nie odpuścili. Razem z Wielką
Brytanią i Danią ponownie złożyli podanie o przyjęcie w roku 1967. Znów
Francja zawetowała Brytyjczyków, co równało się odrzuceniu papierów Norwegii.
Trzeci raz ten sam wniosek trafił z Oslo do Brukseli w roku 1970, również
wraz z brytyjskim i duńskim.




Temat: UE -antyrynkowe i antydemokratyczne superpaństwo
UE -antyrynkowe i antydemokratyczne superpaństwo
Lektura publicystyki międzynarodowej konserwatystów amerykańskich skłania do
jednoznacznego wniosku: kryzys transatlantycki pogłębia się, zaś putinowska
Rosja zbiera punkty. Skupieni przeważnie w American Enterprise Institute
konserwatyści posiadają obecnie ogromny wpływ na amerykański rynek idei. Jest
to jeden z trzech obok Brookings i Hoover, najbardziej prestiżowych
instytutów spraw publicznych w USA.

Unia Europejska - piszą - rozwija się w kierunku antydemokratycznie i
antyamerykańskiego, antyrynkowego superpaństwa. Unia, która powstała z
inicjatywy francuskiej po to, aby okiełznać Niemcy, teraz przekształciła się
we francusko-niemieckie kondominium zarządzane z Brukseli, skierowane
przeciwko Ameryce. Ten antyamerykański i antyliberalny resentyment elit
europejskich bierze się po części z tego, że ich własna mieszanka
protekcjonizmu, wszelakich regulacji kwot i subsydiów jest do niczego i daje
fatalne efekty. Rozdźwięk kulturowy jest faktem, ale to nic nowego. Sytuacja
wróciła po zimnej wojnie do normy. Opinia publiczna w Europie i USA jest
bliżej siebie niż elity w obu krajach, ale to co naprawdę różni Stary i Nowy
Świat, to podejście do państwa narodowego. Ponadnarodowe instytucje, jak np.
WTO czy NATO, istnieją już od lat, ale dopiero UE chce odebrać państwu jego
naturalne prerogatywy: tworzenie i egzekucję prawa, a wkrótce zapewne
nakładanie podatków i wypowiadanie wojny.

W epoce jaka następuje po okresie Pax Americana, trzeba się przygotować na
zderzenie wewnątrz świata zachodniego. To nie Chiny czy islam, lecz UE jest
faktycznym wyzwaniem dla USA. Natura rzeczy jest taka, że centra władzy
rywalizują o wpływy i prestiż. Ameryka żyje w ramach realpolitik. Unia to
atencja dla prawa międzynarodowego a jej rozszerzenie na wschód, to
niewątpliwa rywalizacja ze Stanami w Eurazji - najbardziej strategicznym
obszarze geostrategicznym świata.

Filozofie obu superpaństw "rozjeżdżają się". Biurokratyczna Komisja
Europejska to jedyna instytucja, która posiada prawo inicjatywy
legislacyjnej. To farsa: politycy pochodzący z wyborów mogą obradować tylko
nad tymi propozycjami, które podsuną im biurokraci. Jest coś z chłopskiej
mentalności w Europejczykach, którzy przekazują w ręce "mądrzejszych od
siebie" tak wielką władzę. Unia Europejska hołduje socjalizmowi i
scentralizowanemu zarządzaniu gospodarką, zaś establishment okupuje stolice.
W Unii Amerykańskiej obieg dóbr rozprzestrzenia się po całym kraju. W Stanach
nawet czarni mają wyższy poziom życia niż Europejczycy. Amerykanie pracują
ciężej - zatrudnione jest 72 procent populacji w przeciwieństwie do 58
procent Europejczyków. Od roku 1970 w Ameryce utworzono 57 mln miejsc pracy,
w Europie - 5 mln, pomimo większej liczby ludności. Dostępność pracy - oto co
dramatycznie odróżnia USA od UE, gdzie średnio 40 proc. bezrobotnych
pozostaje bez pracy przez rok lub dłużej. W Stanach - 6 proc. Jednak
najbardziej alarmujące są dane demograficzne. W latach 30. XXI wieku ludność
Niemiec spadnie z 82 mln do 67, we Włoszech z 58 do 39. W USA tymczasem
wzrośnie z 283 do 410. W Unii ludność pracująca zrówna się liczbą z
emerytami. Chęć posiadania dzieci - to niezwykle miarodajny wskaźnik. Brak
tej chęci obnaża stan ducha Europejczyków. Podsumowując: spadek urodzin,
rozbuchany socjal, kultura polityczna oparta na unikach i zakłamaniu,
sztuczne struktury ponadnarodowe - to wszystko kiepski bilans powojennej
Europy Zachodniej, której polityczne struktury zostały po wojnie tak
zorganizowane, aby tłumić głos narodów.




Temat: Miller i rzad SLD-UP do dymisji
Gość portalu: doradca napisał(a):

> Niczym mnie nie urazilas. Niczym mnie nie obrazilas.
Cieszę się.

> Jak widac po ostatnichg badaniach opinii mozna wywnioskowac, ze wspolpraca
> koalicjantow-opozycjonistow przynosi dawno oczekiwane skutki. Pierwszy raz
> poparcie dla komunistow spadlo ponizej 20 % i jak tak dalej bedzie
utrzymywana
> dynamika spadku to najpozniej na wiosne mamy przedterminowe wybory.

Też mam taką nadzieję. Dobrze by było gdyby PO i PS zawarły formalną koalicję.
Natychmiast ich notowania poszłyby w górę, a sld spadły. Nie rozumiem
dlaczego jeszcze tego nie zrobili! Wiem, że są różnice ale to jest
nieuniknione. Jeśliby wybory odbyły się teraz i w ich wyniku mieliby razem
utworzyć rząd to przecież musieliby się jakoś dogadać. Mówi się, że uprawianie
polityki jest sztuką zawierania kompromisów. To na co oni czekają? Sytuacja
może się nagle zmienić ( nnie mówię o obecnej możliwości wymiany premiera) i
należy być na to przygotowanym!
Co do Unii to mam sentyment do wielu postaci z czasów gdy Unia powstała.
Mam też świadomość, że oni się dopiero uczyli uprawiać politykę. Niektórzy się
dotąd nie nauczyli. Unia teraz jest bez wyrazu i nie dziwię się, że nie ma
poparcia. Trudno:)

Komunisci
> maja oczy i wiedza, ze dalsza stagnacja dziala na ich niekorzysz a upieranie
> sie moze doprowadzic do tego, ze nie wejda do nastepnego parlamentu.

Marzę o tym. Gdyby nie weszli to wobec kompromitacji tylu ludzi od nich można
by było pomyśleć o czymś w rodzaju dekomunizacji. Np. każdy były członek pzpr
miałby zamkniętą drogę do stanowisk publicznych a samą pzpr należałoby uznać
za organizację przestępczą. Raz na zawsze z nimi skończyć.

Dzisiaj
> maja 19 % poparcia a smiem twierdzic, ze gdyby wybory odbyly sie teraz to
> uzyskaliby wynik na poziomie polowy tego co maja obecnie.

Może nie aż tak ale na pewno mniej, bo są nieudacznikami.
A pamietasz jak się chwalili, że na każde państwowe stanowisko mają kilku
doskonałych fachowców. Akurat. Jeśli polegną Janik, Kowalczyk, Kapusta,
Napierski i paru innych to nie wiem kto ich zastąpi.
Z ludzi, którzy są przy Millerze to został tylko Wagner, jak dotąd w nic nie
umoczony.

Niektorzy z nich sami
>
> glosno mowia o zmianie premiera. Wielbicielka Milosevica niejaka Sierakowska
> widzi na tym stanowisku "wujka" Oleksego. Sama jeszcze sie zdziwisz do
jakich
> nieoczekiwanych roztrzygniec dojdzie w najblizszym czasie.
> Pozdrawiam

Niżej napisałeś o dementi ale ja słyszałam relację dziennikarki TVN24, któa
jest w Brukseli i przepytała Millera na okoliczność kopania pod nim dołków.
On jak zwykle nie przyjmuje do wiadomości tego co się dzieje. Ostatnio uprawia
strusią politykę. Nie ma już siły. Koniec bliski.
Może on liczy, że w Brukseli coś wywalczy i wróci triumfalnie?
Nic mu to nie da, mam nadzieję.

Pozdrawiam



Temat: ODCZYT Z NIESPODZIANKA*ODCZYT Z NIESPODZIANKA*ODCZ
Zwyciestwo Solidarnosci w wyborach z 4 czerwca 1989 r. uruchomilo nieoczekiwany
bieg wydarzen w pozostalych krajach sowieckiego bloku. Najbardziej
spektakularne bylo obalenie 9 listopada muru berlinskiego. Rozpad Zwiazku
Sowieckiego w 1991 r. sprawil, ze polityczne granice Europy Srodkowej ulegly
rozszerzeniu. Powrocily do niej panstwa baltyckie, pojawily sie: Bialorus i
Ukraina. Powtarzal sie "cud wersalski". Narody Europy Srodkowej odzyskiwaly raz
jeszcze niepodleglosc, w swoistej "szarej strefie" nie zdominowanej doraznie
przez zadna z poteg.
Wyzwoliwszy sie spod sowieckiej dominacji, zwracaly sie, w wiekszosci wypadkow,
ku Zachodowi szukajac tam inspiracji dla przyjmowanych rozwiazan politycznych i
gospodarczych. Przyjecie do NATO mialo zapewnic gwarancje bezpieczenstwa, a
przyjecie do Unii Europejskiej dobrobyt. Akces Polski, Czechoslowacji i Wegier
do NATO w marcu 1999 r. zdawal sie potwierdzac slusznosc tych nadziei. Jednak
niepokojaca wstrzemiezliwosc naszych nowych sojusznikow w podejmowaniu
wspolpracy politycznej i wojskowej z panstwami, ktore niegdys wchodzily w sklad
Zwiazku Sowieckiego, musi rodzic obawy, czy w polityce Zachodu nie zwyciezyl
raz jeszcze postulat zapewnienia Rosyjskiej Federacji "bezpiecznych granic",
kosztem nowo utworzonych panstw niepodleglych.
W Wilnie, Minsku i w Kijowie powstaly rzady odwolujace sie do idei narodowej.
Tamtejsze nacjonalizmy maja jednak dosc silne antypolskie zabarwienie. Polska
jest wprawdzie sklonna wspierac wschodnich sasiadow, ale upominanie sie o
sluszne prawa polskiej mniejszosci, czy wysilki zmierzajace do chronienia
sladow naszej obecnosci na terenach wschodnich, bywaja wykorzystywane dla
podsycania antypolskich nastrojow.
Brak zagrozenia z zewnatrz nie wzbudzil tendencji solidarnosciowych w Europie
Srodkowej. Czesi bardzo latwo odcieli sie w 1993 r. od slabiej rozwinietej i
niedostosowanej, ich zdaniem, do standardow unijnych Slowacji.
Jugoslawia w jedenascie lat po smierci Tity rozpadla sie. W wyniku czterech
wojen trwajacych od 1991 do 1999 r.: serbsko-slowenskiej, serbsko-chorwackiej,
wojny wszystkich przeciwko wszystkim na terenie Bosni, czy wreszcie wojny
serbskiej o Kosowo uformowaly sie nowe panstwa: Slowenia, Chorwacja, Bosnia i
Hercegowina oraz Macedonia. Wzgledny pokoj na terenie Bosni i Kosowa jest
jednak mozliwy tylko dzieki interwencji Paktu Polnocnoatlantyckiego i Narodow
Zjednoczonych. Stabilizacja Macedonii latwo moze byc zburzona przez dzialania
zamieszkujacych ja Albanczykow.
Europa Srodkowa postrzegana przez Stronskiego bez mala jako potega, okazala sie
iluzja. Tutejsze narody, zroznicowane jezykowo, religijnie, cywilizacyjnie,
laczyly w dwudziestym wieku jedynie wspolnie doznawane nieszczescia. Przy tym,
ani w warunkach niepodleglosci, ani w okresie niemieckiej czy rosyjskiej
dominacji nie wykrystalizowalo sie poczucie wspolnoty interesow. Proba
utworzenia w lutym 1990 r. Grupy Wyszehradzkiej z udzialem Polski, Wegier i
Czechoslowacji zakonczyla sie fiaskiem, a miejsce zapowiadanej wspolpracy i
koordynacji zastapila rywalizacja w wyscigu do Unii Europejskiej i NATO.
Powstala u schylku 1992 r. Srodkowoeuropejska Strefa Wolnego Handlu (CEFTA),
laczaca Polske, Czechoslowacje, Wegry, Slowenie, Rumunie i Bulgarie, a majaca
na celu stopniowe usuwanie barier celnych, przyniosla umiarkowane efekty.
Panstwa Europy Srodkowej otworzyly szeroko swoje rynki dla Unii Europejskiej.
Wypierane przez nia z rynkow wschodnich uzyskaly od niej jedynie obietnice
przyjecia w blizszej lub dalszej przyszlosci na warunkach, w gruncie rzeczy,
nie podlegajacych dyskusji. Tymczasem regionalna wspolpraca, przygotowujaca
kraje Europy Srodkowej do integracji z Unia Europejska, po pierwszych probach
zostala zarzucona.
Stracono prawie dekade, by uswiadomic sobie znowu, ze przy braku jakiejkolwiek
rozsadnej alternatywy poza Unia Europejska, wspolpraca regionalna moze nie
tylko ulatwic akces, ale rowniez chronic wlasna tozsamosc kulturowa i interesy
gospodarcze. Takie nadzieje budzic moga wprawdzie wyniki konferencji premierow
czterech panstw Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Slowacja, Wegry) z maja
1999 r. Nadal jednak otwarty pozostaje problem, czy dana nam historyczna szansa
zapewnienia sobie godnego miejsca w europejskiej wspolnocie zostanie godziwie
wykorzystana, czemu niewatpliwie sprzyjalaby regionalna wspolpraca, czy tez
gore wezma gleboko zakorzenione resentymenty, otwierajace raz jeszcze obszar
Europy Srodkowej dla wplywow zewnetrznych.
Andrzej Kastory
==============

Mam nadzieje, ze zacytowany wyżej wykład bedzie dobrym tłem dla dyskusji
ponieważ zapewni dobre umocowanie historyczne.

Pozdrawiam

janusz




Temat: NEWSWEEK: "EUsceptycy dzialaja dla ROSJI"
NEWSWEEK: "EUsceptycy dzialaja dla ROSJI"
"Wracamy do siebie

Europejskie puzzle

Przygotowując się do referendum i członkostwa w Unii Europejskiej, stajemy
wobec wyzwania na miarę tysiącletniej historii Polski. Właśnie o tę szansę od
kilkuset lat walczyli polscy patrioci.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że niektórzy przeciwnicy naszej przynależności do
Unii Europejskiej działają na rzecz interesów rosyjskich. Bo jak inaczej
wytłumaczyć ignorowanie przez nich faktu, że po przekreśleniu rozbiorów i
odbudowaniu państwa w roku 1918, po obaleniu komunizmu i odbudowaniu
demokracji w 1989, przystąpienie do Unii będzie kolejnym historycznym
wydarzeniem, ostatecznie i nieodwołalnie potwierdzającym naszą przynależność
do Zachodu? Przekreślone zostanie nie tylko ponure dziedzictwo Jałty, lecz
także 300 lat najpierw moskiewskiej, a następnie sowieckiej ekspansji i
dominacji. W przypadku sukcesu referendum spełni się cel wojen prowadzonych
mniej więcej od czasów Wazów poprzez narodowe powstania, okupacje i lata
komunistycznego zniewolenia.
To nie przypadek, że wśród wrogów naszego wejścia do UE brakuje ludzi
zasłużonych w walce z komunizmem. Nie brakuje za to kolaborujących z
komunistami działaczy takich organizacji, jak PRON czy Stronnictwo
Demokratyczne, lub ludzi o życiorysach pełnych niejasności.
Opór przeciwko udziałowi Polski w Unii ma w sobie coś ze sprzeciwu pogańskich
kapłanów wobec chrześcijaństwa, którzy w imię egoistycznych interesów
sprzeciwiali się włączeniu naszego kraju do wielkiej europejskiej wspólnoty
państw i narodów.
Jest tu też coś z litewskiego oporu przeciwko Unii Lubelskiej w 1569 roku.
Już wówczas padały te same argumenty o obronie zagrożonej suwerenności i
groźbie jej utraty na rzecz silniejszego sąsiada. Obrończynią zagrożonych
przez Konstytucję 3 Maja tradycji, kultury i wolności była Targowica.
Podobny charakter miał też prowadzony w XIX wieku spór zwolenników rozbudowy
przemysłu z przeciwnikami modernizacji Polski, używającymi argumentów
o "niszczeniu polskiej duszy i krajobrazu". Tak pisze na ten temat wybitny
historyk idei Jerzy Jedlicki, cytując Elizę Orzeszkową: "A zresztą przemysł
stanie tak czy owak nad Wisłą czy nad Niemnem i jeśli nie my go zbudujemy,
uczynią to za nas inni. Wtedy... nam wolno będzie, szczycąc się mianem
arcypoetycznego społeczeństwa, sporządzić sobie z białej kory brzozowej
stosowną ilość fujar i nad rzekami nie dla nas toczącymi fale miodu i złota
pasać trzody panów naszych... Nie maszyny były głównym przedmiotem oskarżenia
w procesie o cywilizację. Obsesją katastrofistów było duchowe skarlenie
człowieka". (J. Jedlicki, "Jakiej cywilizacji Polacy potrzebują", Warszawa
2002 r.). Historia czasami powtarza się nawet w szczegółach. Mam nadzieję, że
obecne argumenty "największych patriotów i jedynych obrońców interesu
narodowego" okażą się równie nieskuteczne.
Unia Europejska powstała najpierw jako Rada Europy (od 1949 roku), a
następnie jako Europejska Wspólnota Gospodarcza (od 1956 roku) z inicjatywy
wybitnych polityków francuskiej, włoskiej i niemieckiej prawicy, bohaterów
ruchu oporu, przeświadczonych o konieczności niedopuszczenia do nowych wojen
i zniszczeń. Robert Schuman, Alcide de Gasperi, Jean Monnet, a także wielcy
przywódcy swoich narodów Charles de Gaulle i Konrad Adenauer zbudowali
podstawy pokoju, dobrobytu i stabilizacji opartej na zasadach
chrześcijańskiej nauki społecznej.

Stefan Niesiołowski"

Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 51-52/02 na stronie
62



Temat: Warszawa nowym województwem ?
Takie województwo to dużo korzyści

Stolica razem z przylegającymi gminami będzie prawdziwą metropolią – mówią
lokalni politycy i specjaliści.

Nasz samorząd bardziej będzie się liczył. Może wówczas w Sejmie powstać silna
grupa posłów walczących o interesy nowego województwa, czyli w praktyce np. o
pieniądze na warszawskie metro.
Województwo warszawskie dostanie z budżetu państwa pieniadze na ochronę
środowiska i infrastrukturę. Nie będzie mogło korzystać z funduszy
strukturalnych Unii Europejskiej, bo będzie zbyt bogate. Ma za to szansę na
pieniądze z dotacji celowych, czyli na konkretne inwestycje, takie jak mosty czy
wymarzony Stadion Narodowy.

Skończy się także podział na to, co mazowieckie i to, co stołeczne, np.
wszystkie szpitale w stolicy będą już rządzone jedną ręką. Na wyłączeniu się
stolicy z Mazowsza skorzysta też region. Unia da mu więcej pieniędzy, bo do
teraz stolica zawyża jego dochody. Jedyną dużą wadą powstania nowego województwa
będzie rozrost administracji. Powstaną dwa lub trzy nowe urzędy wojewódzkie:
warszawski i mazowiecki (lub mazowiecki północny i mazowiecki południowy).

Data: 2005-04-25

MOL

Podział według światowych zasad

Wielkie aglomeracje z reguły są wydzielonymi okręgami. Tak jest w przypadku
Pragi, Berlina czy Moskwy.

W Rosji są dwa tzw. miasta wydzielone. To Moskwa i Petersburgu. Mieszka w nich
po kilka milionów ludzi. W Moskwie jest ich aż 8 mln 390 tys. a w Petersburgu 4
mln 728 tys. Zdaniem Rosjan, tak wielkie skupiska wymagają specjalnego,
oddzielnego zarządzania. Problemy moskwiczan są przecież zupełnie inne od
kłopotów osób mieszkających 30 km od stolicy.
Wydzielonym miastem jest również Berlin. W tym przypadku decyzję o oddzieleniu
miasta od otaczającego go landu podjęto m.in. ze względów historycznych. Berlin
Zachodni po drugiej wojnie światowej był miastem okupowanym przez aliantów i
rozwijał się w zupełnej izolacji od reszty kraju. Po upadku komunizmu został
stolicą zjednoczonych Niemiec. Miasto wymagało jednak olbrzymich inwestycji.
Berlina nie włączono więc do otaczającej go Brandenburgii.

Na samodzielność wybiła się też mała amerykańska Kolumbia. Ten dystrykt to okręg
stołeczny. Nie jest częścią żadnego z amerykańskich stanów. Dlaczego? Ponieważ
jest siedzibą władz. Na jego terenie znajduje się m.in. miasto Waszygton.

Data: 2005-04-25

MOL, KAJA, TOKU

Groźna samodzielność

Rozmowa z prof.Michałem Kuleszą, współtwórcą reformy administracyjnej

Czy powstanie nowego województwa warszawskiego to dobry pomysł?

Podobny kłopot mamy już na Pomorzu. Tam z lokalnej inicjatywy powstała chęć
utworzenia województwa środkowopomorskiego. Niestety, każdy taki pomysł
uruchamia efekt domina. Jeśli pozwolimy Warszawie oderwać się od Mazowsza, to na
podobny pomysł może wpaść Kraków i zechce wydzielić się z Małopolski. Poza tym
jeśli Warszawa stworzy odrębne województwo, może dojść do podziału Mazowsza na
część północną ze stolicą w Płocku i południową, ale nie podejmuję się określić,
jakie miasto byłoby jej stolicą.
Dlaczego jest Pan przeciwny lokalnemu dążeniu do samodzielności?

Bo to dewastuje strukturę administracyjną państwa. Duże województwa powstały po
to, by nastąpiła decentralizacja władzy. Małe nie udźwigną ciężaru polityki
regio- nalnej.
Pomysł nie jest nowy. Berlin jest samodzielnym landem, Moskwa gubernią, Praga
miastem wydzielonym.

Niemcy to kraj federalny, Rosja jest nieporównywalnie większa od Polski, Czechy
zaś – dużo mniejsze. To nieporównywalne sytuacje.

Data: 2005-04-25

not. MOL




Temat: Kto najbardziej skorzysta na rozszerzeniu Unii?
Kto najbardziej skorzysta na rozszerzeniu Unii?
No właśnie, a jak to wygląda chociażby w Niemczech?

Nasze kopalnie zawarły w latach 60-tych "układ stulecia", który nakazywał
naszym elektrowniom używać węgiel z niemieckich kopalń. Niemieckie
elektrownie są zobowiązane do tego do dziś. Podobnie zresztą niemiecki
przemysł stalowy, który jest zobowiązany do wykorzystywania przede wszystkim
niemieckiego węgla koksującego. Gwarancja tych kontyngentów pozwoliła na
przetrwanie już 40 lat na wysokim poziomie niemieckiego przemysłu węglowego
i pozwalają na jego "zdrowe zakończenie". Komisja Europejska w Brukseli od
początku utrudniała oczywiście realizację tego procesu, próbowała temu
zapobiec, ale jej się nie udało. W drugiej połowie lat 60-tych, kiedy
pozycja Niemiec była słabsza niż dziś, dochodziło nawet do wielkich
sprzeczek z organami Wspólnoty. Uspokoiły się one dopiero na skutek
niemieckiego nacisku podczas kryzysu paliwowego w 1973 roku. Jak zwykle Unia
uległa, gdy poczuła zdecydowany opór. Dla Niemiec było to pierwsze znaczące
doświadczenie, że Brukselę można z łatwością zmusić do zmiany stanowiska,
gdy tyko zdecydowanie broni się swoich narodowych interesów. Osobiście mam
wrażenie, że czym bardziej Bruksela musi ustępować dużym krajom
członkowskim, takim jak Niemcy, Anglia czy Francja, tym bardziej dla
zrównoważenia swej pozycji chce odgrywać rolę wyroczni w stosunku do
słabszych krajów takich jak Polska. Zresztą Polacy się do tego przyczyniają
swoją postawą, która sprawia takie wrażenie, jakby przystąpienie Polski do
UE było dla was wielkim honorem.
Jeśli w Polsce chciałoby się zawrzeć podobny układ z producentami prądu, to
nie można ich naturalnie przedtem sprzedać za granicę. Należałoby tę gałąź
przemysłu zatrzymać we własnych rękach.

Czyli błędem było sprzedanie w niemieckie ręce warszawskiego STOEN-u?

Poprzez sprzedaż STOEN-u niemieckiemu gigantowi elektrycznemu e.on -
partnerowi "układu stulecia" o przeróbce niemieckiego węgla kamiennego na
prąd, powstała ta groteskowa sytuacja, w której polski odbiorca prądu
współfinansuje niemieckie górnictwo, w tym samym czasie, gdy zamyka się
polskie kopalnie.

To znaczy, że niemieckie przedsiębiorstwo, które kupiło STOEN też jest
zobowiązane do produkcji prądu z niemieckiego węgla?
Tak, oczywiście. Nie da się tego uniknąć. Może więc dojść do sytuacji gdy
będziecie używać prądu z Niemiec.

Kiedy rozmawiamy o UE to często ocieramy się o Niemcy, jaką rolę ogrywają
oni w UE?
Jesteśmy największym płatnikiem netto, ale mamy też korzyści z UE -
zarabiamy tam, gdzie Unia kontroluje warunki ekonomiczne i rząd narodowy nie
może tego zmienić. Na wolnej wymianie towarów i usług skorzystamy przede
wszystkim my, bo mamy kapitał. Jeśli będziecie chcieli cokolwiek zakupić dla
państwa, przykładowo 1000 samochodów dla policji, Polska jako członek Unii
będzie musiała zorganizować przetarg w całej Europie. Skorzysta na tym
najsilniejszy, bo w razie potrzeby będzie mógł zaniżyć cenę, aby zlikwidować
konkurencję. Podobnie będzie przy przetargu na budowę nowego mostu nad
Wisłą. Polski rząd nie będzie mógł zadecydować, że wybuduje go polska firma,
aby zmniejszyć bezrobocie. Gdy będziecie w Unii nie będziecie mieć takiej
możliwości - musicie rozpisać przetarg. Oczywiście możecie też wy budować
mosty w Hiszpanii, ale macie taki kapitał? Macie doświadczenie w unijnych
procedurach? Potraficie przejść przez unijną procedurę przetargową? Mam
poważne wątpliwości.




Temat: cos sobie przypomnialem...
Wydaje sie, ze powyzszy fragment jest wyrwany z wiekszego kontestu.
O ile sobie przypominam, to generalnie chodzi o to, ze Francja - a
konkretnie Nicolas Sarkozy czego dal dowod w kilku wystapieniach
jako kandydat na prezydenta Francji i juz jako urzedujacy prezydent –
absolutnie nie zgadza sie na powiekszenie Unii Europejskiej o
Turcje. Natomiast bedzie jak najbardziej popierac wspolprace
gospodarcza, polityczna i militarna z Turcja rzadzona demokratycznie
i zachowujaca bezwzglednie swiecki character panstwa. Czyli, czytaj:
nie ma i nie bedzie akceptacji na wladze i rzady mullow w Turcji.
Francja jest propagatorem unijnej polityki wspolparcy regionalnej.

Natomiast jezeli chodzi o kraje Afryki Polnocnej, to swego czasu
powstala koncepcja utworzenia interregionu obejmujacego z poczatku 4
panstwa tj. Tunezje, Algierie, Maroko i Mauretanie, a nastepnie
pozserzona o 5ta Libie. Inicjatorem takiego rozwiazania byla wlasnie
Francja, ktorej zalezalo na ujednoliceniu stosunkow ze wszystkimi
swoimi bylymi koloniami w Polnocnej Afryce. Dookoptowanie Libii bylo
roznie rozumiane. Mozliwe, ze byl to krok w kierunku rozszrzenia
wspolpracy ekonomicznej ta droga z Kadaffim przy obowiazujacym
owczas embargo za Lockerbie, ale mozliwe, ze przyswiecaly temu tez
inne cele. Nie jest wykluczone, ze chodzilo o przeciwstawienie
Algierii drugiego liczacego sie w swiecie producenta ropy naftowej i
gazu aby w kwestiach energetycznych nie stac sie calkowicie zaleznym
tylko od algierskiego monopolisty i jego “widzi mi sie”. Algieria i
Libia stanowia energetyczne podbrzusze Unii Europejskiej a to
wymusza naturalna koleja rzeczy wszystkie dzialania bliskie i
dalekosiezne.

Rozszerzenie Unii Europejskiej wymusilo rowniez zmiane polityki
zagranicznej Francji. Stad tez przejscie z koncepcji wspolpracy na
linii Francja - Unia Krajow Maghrebu na wspolprace regionow, czyli
cos na ksztalt liczb zespolonych w ukladzie 5 na 5. Z jednej strony:
Francja, Wlochy, Hiszpania, Portugalia i Malta a z drugiej
wymieniona powyzej 5tka krajow. Ta koncepcja zostala nawet swego
czasu potwierdzona protokolem o wspolpracy regionalnej podpisanym w
Barcelonie.

Niestety, wyglada na to, ze to juz zamierzchla przeszlosc. W okresie
ostatnich 5-7 lat wzajemne relacje miedzy wszystkimi krajami
Maghrebu bardzo sie pogorszyly a Algieria na tym wszystkim wychodzi
najgorzej. Jej otwarty koflikt na arenie miedzynarodoej z Marokiem o
Sahare Zachodnia, regularne starcia sil zbrojnych na granicy, walki
z gangami przemytnikow, przerzuty grup terrorytycznych nie wroza nic
dobrego. Granica obu panstw na calej dlugosci jest calkowicie
zamknieta; lata tylko Air Algerie z Oranu do Casablanca raz w
tygodniu. W lutym ub. roku Libia jednostronnie i z dnia na dzien
wstrzymala ruch bezwizowy z Algieria. Algieria jest oskarzana przez
sasiadow o eksdpansje nielegalnych emigrantow, terrorystow i
wszelkiego zla co sie dzieje w regionie. Mozliwe, ze tak jest
sasiadom Algierii wygodnie glosic i ubolewac, ale chyba duzo w tym
jest tez prawdy.

Pracujacy tutaj ze mna Tunezyjczyk powiedzial mi ostatnio, ze od
pewnego czasu jego kraj stal sie “miejscem schadzek” Algierczykow z
dziewczynami i samotnymi kobietami przybywajacymi “jako turystki”
glownie z Francji, Kanady, Polski, Wloch i Niemiec. Duzo jest
bogatych i znudzonych zyciem podstarzalych kobiet szukajacych
przygod i rozrywki. Owszem, Tunezja pozwala przyjezdzac Algierczykom
i sie spotykac z tymi kobietami, ale – jak powiedzial – Algierczycy
sa pod stala kontrola tunezyjskich sluzb bezpieczenstwa, gdyz
istnieje zawsze potencjalne ryzyko zamachow z ich strony a Tunezja
nie moze sobie absolutnie pozwolic na jakiekolwiek zalamanie sie
ruchu turystycznego, gdyz z tego zyje. I, podobno, zyje calkiem
niezle. Serdeczne pozdrowienia.

Ain Dar (Saudi Arabia) 27-01-2008




Temat: ciekawy felieton...
ciekawy felieton...
Ciekawy felieton...

Słowo honoru państwu daję, że Unia Europejska wykończy się szybciej niż
powstała! Albowiem nic na świecie nie jest w stanie utrzymać się na długo, co
jest robione komuś, lub czemuś na złość. A Unia Europejska jest robiona na
złość Stanom Zjednoczonym. Robiona jest z niemieckiej złości i francuskiej
zazdrości.
Niemcy już dwa razy jednoczyli Europę w 1914 i w 1939. W obu wypadkach nic im
dobrego z tego jednoczenia nie wyszło i w obu wypadkach dzięki Ameryce. To
ona pokrzyżowała ich plany. Gdyby nie jej potencjał gospodarczy, ofiara krwi
i w zanadrzu bomba atomowa, może by się frycom i udało.

Francuzi znowóż, raz podjęli rewolucyjną próbę zjednoczenia ale ich gorący
zapał rewolucyjny ostygł radykalnie w dwadzieścia trzy lata później pod
Moskwą w 1812. Ale pozostał w sercu zawistny jad, że Ameryka w tym samym
czasie poderwawszy się do rewolucji, powolutku dopięła swego. Zjednoczyła
kontynent amerykański w potęgę i dobrobyt.

Powstałe Stany Zjednoczone, nie raz i nie dwa przyszły Niemcom i Francji z
pomocą. Dwa razy przywołały szwabów do porządku w ich własnym interesie, bo
sami nie byli w stanie poskromić swej pychy, a Europa była za słaba aby im
wybić ze łba imperatorskie zapędy. Zrobiła więc to Ameryka. Ale nie mściła
się na nich ani po pierwszej światowej wojnie, ani po drugiej. Więcej,
przyszła im z gospodarczą pomocą, anulując długi, a po II światowej wciągając
w plan Marshalla. Przez ponad pół wieku Ameryka roztaczała nad Francją i
Niemcami swój parasol ochronny przed rosyjsko-sowieckimi zakusami. Sytość i
demokracja zapanowały w Europie.

Powiedzcie, czy to nie wystarczające powody wdzięczności?... Aż nadto
wystarczające, a zatem aż nadto wystarczające, aby Ameryki... nienawidzić! Bo
tak już bowiem w życiu jest, że nienawidzą nas ci, którym pomożemy!

W tym amoku niechęci, Niemcy i Francuzi nie dostrzegają jednego: Stany
Zjednoczone zaczęły od ciężkiej harówy biedoty z całego świata, jednoczącej
się wokół dwóch tylko rzeczy: gwiaździstego sztandaru i konstytucji.
Natomiast stany zjednoczone Europy mają powstać od ustalenia poziomu...
dobrobytu! Tam przybyło przez 200 lat jedynie gwiazdek na standarze i
poprawek do konstytucji, tu w Europie jest już 200 stron projektu do
poprawki, ani słowa o Bogu, ale za to 12 gwiazdek ściągniętych z obrazu Matki
Bożej!! Tam każdy Stan decyduje o karze śmierci tu każda drabina, banan i
krowa będą znormalizowane!

Przed laty pojechał do Stanów pisarz Andrzej Szczypiorski. Był miesiąc.
Wróciwszy, szczerze wyznał, że po tak krótkim czasie trudno wydawać sądy.
Było wkrótce po aferze Watergate. Pan Andrzej mówił Amerykanom, że przecież
każdy prezydent na świecie podsłuchuje. Amrykanie oburzali się: Ale nie
amerykański!

Pan Andrzej, jak wiemy, sam był potężnie uwikłany w ideologie i to nie te
najlepsze. Możemy więc mu wierzyć, jako fachowcowi wysokiej rangi. Jego
opinia o Stanach jest lapidarna, najtrafniejsza z tych, jakie znam.
Powiedział tak: Ameryka jest jedynym krajem na świecie, którym jeszcze rządzą
ideały, a nie ideologie! I to by było na tyle.



Temat: Jak nie Białoruś, to rzut monetą
Gęś o sprawach polskich
annaz02 napisała:

>
> Jak nie Unia, to Białoruś. Zgrabne hasełko, nie ma co. Spełnia wszelkie
> kryteria poprawności sloganu reklamowego. W jakim kontekście jest w Polsce
> używane - tłumaczyć chyba nikomu nie muszę.
>
> Przypomniało mi się to hasełko w związku z informacjami dotyczącymi sposobu
> przeprowadzenia referendum, w którym Naród ma zadecydować, czy Polska wejdzie
> w skład Unii Europejskiej, czy też nie. Urny wyborcze jakoś magnetycznie na
> Polaków nie działają, więc nasi zatroskani politycy nie śpią po nocach, bo
> sen z powiek spędza im pytanie: co zrobić, żeby Polacy jednak na referendum
> poszli? No i oczywiście zagłosowali na "tak", ale to osobna sprawa. Powstała
> nawet inicjatywa, by referendum trwało 48 godzin - czyli w sobotę i w
> niedzielę.
>
> Pomysł ciekawy, nie powiem. Tylko chyba jakby skądś ściągnięty. Jest taki
> kraj za naszą wschodnią granicą... We wrześniu 2001 roku odbywały się tam
> wybory prezydenckie. Odbywały się oficjalnie w niedzielę, 9 września. Jednak
> dla obywateli, którzy z różnych przyczyn nie mogli spełnić swojego
> patriotycznego obowiązku, lokale wyborcze otworzyły swe gościnne podwoje już
> we wtorek, 4 września. Nie wszystkim się to podobało co prawda, ale wybory
> się odbyły, a wynik też był taki, jak trzeba. To znaczy naród białoruski
> potwierdził, że kocha prezydenta swego.
>
> Nasz prezydent z kolei nie chce czerpać inspiracji zza wschodniej granicy i
> tonem zdecydowanym oświadczył: dwudniowemu referendum mówimy: nie! Nie ma
> rady, innych sposobów trza szukać, jak tu Naród do głosowania zachęcić. Może
> przez internet, może przez pełnomocnika, może na ulicy, a może komisja z urną
> do domu przyjedzie... Co za czasy. Nie to, co kiedyś... Frekwencja 99 proc.,
> w tym 99,98 proc. za... Ja osobiście proponuję, by przyjąć następujące
> rozwiązanie (ustawowe, oczywiście): przyjmuje się, że obywatel, który nie
> zgłosi się do lokalu wyborczego na godzinę przed jego zamknięciem, upoważnia
> tym samym do oddania głosu w swoim imieniu przewodniczącego komisji. W ten
> sposób będziemy mieli murowaną, stuprocentową frekwencję. Zresztą, jak to
> niegdyś powiedział jeden z klasyków komunizmu: nie jest ważne, kto głosuje,
> tylko kto liczy głosy.
>
> A w ostatniej chwili jeszcze jeden pomysł przyszedł mi do głowy. Nie taniej
> będzie rzucić monetą? Tylko trzeba przyjąć odpowiednie zasady, na przykład
> takie:
>
> Orzeł: Wchodzimy do Unii.
>
> Reszka: Wchodzimy do Unii.
>
> Moneta stanie na kancie: Pomyślimy, co z tym zrobić. Może się w międzyczasie
> przewróci....
> Hahahhihihaha




Temat: prasa zagraniczna o Iraku
Gość portalu: Opokina napisał(a):

> Dla rzadu "amerykaskiego" wszystkie decyzje sa "wypracowywane przez tzw.
cialo
> doradcze, ktore nazywa sie "The Council on Foreign Relations",
>
> <a href="http://www.cfr.org/"target="_blank">www.cfr.org/</a>
> ale wezlowe DOKTRYNY sa dostarczane z "Institute For Policy Studies" (po
> polsku: Instytutu Badan Politycznych)
>
> Te "wypracowane materialy" z tego insytytutu sa dopiero studiowane przez
> Kongres, Senat i ostatecznych decydentow z Bushem wlacznie.
>
> Prosze zobaczyc tutaj KTO i jaka nacja dominuje w tym "Institute For Policy
> Studies" :
>
Ta Instytucja jezeli nie zaakceptuje kandydata na prezydenta to
mogloby sie nawet wyborow nie odbyc.Musi to byc 100%charakter
do urobienia na interes tej kliki do ktorej nalezy 3/4 Kongresu.
> <a
href="http://www.jhu.edu/~ips/about/staff.html"target="_blank">www.jhu.edu/~
> ips/about/staff.html</a>
> <a href="http://www.ips-dc.org/"target="_blank">www.ips-dc.org/</a>
> W czyim interesie sa te DOKTRYNY "amerykanskie" opracowywane??
>
> USA czy Izraela ??
>
> Przecietni ludzie mysla, ze rzad USA sam opracowuje strategie, ale NIESTETY
tak
>
> NIE jest.
> Cala polityka amerykanska na szczycie jest ZDOMINOWANA przez tych samych
> doradcow z dyspory zydowskiej.
>
> Ten "Institute For Policy Studies" wydaje swoje wlasne czasopismo ktore
nazywa
> sie "Foreign Affairs" . To teraz zobaczcie jaki stosunek ma do Polakow ta
> prestizowa instytucja "amerykanska" w ktorej kierunku sie zawsze kiwa Kwach:
>
P.czytalem kiedys opracowanie w jednym z tych wydan na temat Polski
ktora nie moze miec zadnych szans na wlasna polityke zagraniczna jakoze
narod jest antysemicki wiec musza nim sterowac odpowiednie formy nacisku
miedzy innymi kredytami z banku Swiatowego w ktorym zasiada wspomniany juz
rzezimieszek finansowy Soros.

> <a href="www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?
tekstID=3044"target="_blank
> ">www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?tekstID=3044</a>
>
> W Polsce tez jest podobna instytucja doradzcza dla rzadu polskiego, ktora sie
> nazywa nazywa sie "Instytut Spraw Publicznych" (ISP).
> ISP jest finasowana tzw. "Fundacje" S. batorego.
> Fundacja S.Batorego jest finasowna przez zydowskiego "filntropa" Sorosa.
>
> Ten „polski” ISP (Instytut Spraw Publicznych) na stronie intenetowe
> j definiuje
> swój "misje" a jakze szlachetnie, ponadpartyjnie, bezinteresownie:
> (...) pozarzadowa, ponadpartyjna i niekomercyjna placówka badawcza.
> ISP powstala jako fundacja w 1995 r. w celu zapewnienia niezbednego naukowego
i
>
> intelektualnego (jakze by inaczej? - H.P.) zaplecza dla modernizacji kraju i
> toczacych sie w Polsce debat... Instytut Spraw Publicznych prowadzi badania,
> przygotowuje analizy, diagnozy, ekspertyzy i rekomendacje dotyczace
> podstawowych kwestii zycia publicznego. Z Instytutem wspólpracuje ponad 200
> badaczy z osrodków naukowych w calej Polsce oraz wielu "dzialaczy"
politycznych
>
> i spolecznych.
> Jakby w ramach tradycyjnej dla "euro-folksdojczy" kpiny ze znaczen
> slów, "ponadpartyjnosc" ISP sprowadza sie do jednopartyjnosci "rycerzy tej
> samej nacji".
> Niepodzielnie rzadza nim "oswieceni" z dogorrywajacj Unii Wolnosci.
> Na liscie wladz ISP znajduja sie niemal wszyscy prominenci Fundacji Batorego
&#
> 8211;
> tego nowoczesnego Kominternu, którego polska filia nazywa sie zbutwiala Unia
> Wolnosci.
Zbutwiala Unia Wolnosci jest wystarczajaco wplywowa za kulisami decyzji
waznych dla kraju.Nie wychylaja sie jakoze ich zadaniem jest kontrola
odpowiedniej dynamiki polityczno-rzadowej w kraju ktory ma pozostac marginesem
i zawsze gotowa lajba do nastepnych okraglych stolow.




Temat: Kto wyrzucił żydow z PRL w 68 roku
Gość portalu: snajper napisał(a):

> _sorciere napisała:
>
> . Widocznie nie było to dla nich żadną gwarancją bezpieczeństwa. Nie było
wtedy
> widocznie tak mądrych ludzi jak Ty, którzy by ich przekonali, że takie Kielce
> to prowokacja, a przecież być zabitym z powodu prowokacji to coś jakościowo
> całkiem innego, niż być zabitym w trakcie pogromu. Więc nie trzeba wyjeżdżać.
>
Wiesz Palestynczycy ciagle urzadzaja im pogromy ostatnio zginelo 20 Zydow i
jakos nie wyjezdzaja masowo z Izraela.Widac bali sie tylko polskich abtysemitow
i tego jednego pogromu.

> > kolejne fale emigracji nastąpiły po 1956 (ok. 30 tys.) oraz po III 1968 (d
> o
> > 1972 - ok. 30 tys.);
> >
> > Masz Snajperek cyferki to policz sobie ile zostalo.
>
> A jaki mieli przyrost naturalny ?
>

A co tu ma przyrost naturalny?
>

> od końca 1944 działał Centralny Komitet Żydów w Polsce - CKŻP (zdominowany
>
> > przez komunistów), który rozwijał działalność oświatową, wydawniczą i
> > artystyczną; powstał m.in. Żydowski Instytut Historyczny, Teatr Żydowski I
> dy
> > Kamińskiej (w 1955 przeniesiony z Łodzi do Warszawy); do 1949 legalnie dzi
> ała
> > ło 11 partii;1950 CKŻP został przekształcony w Tow. Społeczno-Kulturalne Ż
> ydów
> > w Polsce (ob. ok. 3 tys. czł., przew. Sz. Szurmiej);
> >
> > Wszystko w tym antysemickim panstwie.
>
> Uwazasz Polskę za antysemickie państwo ? Bo ja nie. Natomist niewątplwie byli
i
>
> są w Polsce antysemici. Co widać choćby na tym forum.

AAAA na fotum ale na forum sa i polakozercy sa i rasisci tylko,ze ci polscy
antysemici glosuja na Kwasniewskiego i to dwukrotnie mimo,ze jego oponenci
twierdzili,ze to Zyd ,wiec tak glosuja antysemici?Na Zyda,dwa razy z rzedu?

Co było widać w Jedwabnem
> .
No to w takim razie Zydow z UB nalezy okreslic jako polakozercow .

>
> > 1961-89 nie obsadzono stanowiska Naczelnego Rabina Polski (od 1989 - Pinch
> as
> > Joskowicz);1991 powstała Rada ds. stosunków polsko-żydowskich przy prezyde
> ncie
> > RP, a L. Wałęsa podczas wizyty w Izraelu prosił w Knesecie o wybaczenie zł
> a,
> > które Polacy wyrządzili Ż. w P.;
> >
> >
> > Co jeden prezydent to przeprasza.
>
> Widocznie jest za co.
>
No to w takim razie nas tez nalezy przeprosic a za co to masz w danych.

> > ob. w Polsce żyje ok. 30 tys. osób narodowości żydowskiej, w tym 2 tys.
> > zrzeszonych w Związku Gmin Wyznaniowych (prawny spadkobierca gminy
> > przedwojennej); ukazują się dwutygodnik "Fołks-Sztyme" i miesięcznik Midra
> sz"
> > pod red. K. Geberta oraz biuletyn "Jidełe"; działają także, m.in.
> > Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu, Forum Żydowskie, Polska Unia Studentów
> > Żydowskich, Fundacje: Shalom, Ronalda S. Laudera (sponsoruje prasę) i rodz
> iny
> > Nissenbaumów.
> >
> >
> > A zaraz beda inne dane .
>
> Snajper.




Temat: Kto wyrzucił żydow z PRL w 68 roku
_sorciere napisała:

> po wojnie na mocy polsko-radzieckiej umowy 6 VII 1945 powróciło ponad 200 tys.
> żydowskich repatriantów (w kraju przeżyło ok. 80 tys.); część poparła nowy
> ustrój (co utrwaliło stereotyp żydokomuny), jednak większość wolała emigrować,
> m.in. z obawy przed polskim antysemityzmem (wydarzenia w Krakowie, Rzeszowie,
> a zwł. pogrom kielecki 1946); do 1951 wyjechało ok. 150 tys. Żydów;
>
> No to mielismy 280 tysiecy Zydow po wojnie.Wspanialomyslnie 200 tysiecy Stalin
> wypuscil z Rosji dobre panisko.Polakow sobie zostawil widac lubil.
>
> No i co dalej do 1951 r repatrianci tak sie przestraszyli pogromu
> kieleckiego,ze 150 tysiecy wyjechalo.Tak sie bali mimo,ze na czele UB stal
> Zyd,i duza ilosc Zydow byla w rzadzie.

Widocznie nie było to dla nich żadną gwarancją bezpieczeństwa. Nie było wtedy
widocznie tak mądrych ludzi jak Ty, którzy by ich przekonali, że takie Kielce
to prowokacja, a przecież być zabitym z powodu prowokacji to coś jakościowo
całkiem innego, niż być zabitym w trakcie pogromu. Więc nie trzeba wyjeżdżać.

> kolejne fale emigracji nastąpiły po 1956 (ok. 30 tys.) oraz po III 1968 (do
> 1972 - ok. 30 tys.);
>
> Masz Snajperek cyferki to policz sobie ile zostalo.

A jaki mieli przyrost naturalny ?

> od końca 1944 działał Centralny Komitet Żydów w Polsce - CKŻP (zdominowany
> przez komunistów), który rozwijał działalność oświatową, wydawniczą i
> artystyczną; powstał m.in. Żydowski Instytut Historyczny, Teatr Żydowski Idy
> Kamińskiej (w 1955 przeniesiony z Łodzi do Warszawy); do 1949 legalnie działa
> ło 11 partii;1950 CKŻP został przekształcony w Tow. Społeczno-Kulturalne Żydów
> w Polsce (ob. ok. 3 tys. czł., przew. Sz. Szurmiej);
>
> Wszystko w tym antysemickim panstwie.

Uwazasz Polskę za antysemickie państwo ? Bo ja nie. Natomist niewątplwie byli i
są w Polsce antysemici. Co widać choćby na tym forum. Co było widać w Jedwabnem.

> 1961-89 nie obsadzono stanowiska Naczelnego Rabina Polski (od 1989 - Pinchas
> Joskowicz);1991 powstała Rada ds. stosunków polsko-żydowskich przy prezydencie
> RP, a L. Wałęsa podczas wizyty w Izraelu prosił w Knesecie o wybaczenie zła,
> które Polacy wyrządzili Ż. w P.;
>
>
> Co jeden prezydent to przeprasza.

Widocznie jest za co.

> ob. w Polsce żyje ok. 30 tys. osób narodowości żydowskiej, w tym 2 tys.
> zrzeszonych w Związku Gmin Wyznaniowych (prawny spadkobierca gminy
> przedwojennej); ukazują się dwutygodnik "Fołks-Sztyme" i miesięcznik Midrasz"
> pod red. K. Geberta oraz biuletyn "Jidełe"; działają także, m.in.
> Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu, Forum Żydowskie, Polska Unia Studentów
> Żydowskich, Fundacje: Shalom, Ronalda S. Laudera (sponsoruje prasę) i rodziny
> Nissenbaumów.
>
>
> A zaraz beda inne dane .

Snajper.



Temat: prasa zagraniczna o Iraku
Radcy, doradcy Busha i mafia zydowska
Dla rzadu "amerykaskiego" wszystkie decyzje sa "wypracowywane przez tzw. cialo
doradcze, ktore nazywa sie "The Council on Foreign Relations",

www.cfr.org/
ale wezlowe DOKTRYNY sa dostarczane z "Institute For Policy Studies" (po
polsku: Instytutu Badan Politycznych)

Te "wypracowane materialy" z tego insytytutu sa dopiero studiowane przez
Kongres, Senat i ostatecznych decydentow z Bushem wlacznie.

Prosze zobaczyc tutaj KTO i jaka nacja dominuje w tym "Institute For Policy
Studies" :

www.jhu.edu/~ips/about/staff.html
www.ips-dc.org/
W czyim interesie sa te DOKTRYNY "amerykanskie" opracowywane??

USA czy Izraela ??

Przecietni ludzie mysla, ze rzad USA sam opracowuje strategie, ale NIESTETY tak
NIE jest.
Cala polityka amerykanska na szczycie jest ZDOMINOWANA przez tych samych
doradcow z dyspory zydowskiej.

Ten "Institute For Policy Studies" wydaje swoje wlasne czasopismo ktore nazywa
sie "Foreign Affairs" . To teraz zobaczcie jaki stosunek ma do Polakow ta
prestizowa instytucja "amerykanska" w ktorej kierunku sie zawsze kiwa Kwach:

www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?tekstID=3044

W Polsce tez jest podobna instytucja doradzcza dla rzadu polskiego, ktora sie
nazywa nazywa sie "Instytut Spraw Publicznych" (ISP).
ISP jest finasowana tzw. "Fundacje" S. batorego.
Fundacja S.Batorego jest finasowna przez zydowskiego "filntropa" Sorosa.

Ten „polski” ISP (Instytut Spraw Publicznych) na stronie intenetowej definiuje
swój "misje" a jakze szlachetnie, ponadpartyjnie, bezinteresownie:
(...) pozarzadowa, ponadpartyjna i niekomercyjna placówka badawcza.
ISP powstala jako fundacja w 1995 r. w celu zapewnienia niezbednego naukowego i
intelektualnego (jakze by inaczej? - H.P.) zaplecza dla modernizacji kraju i
toczacych sie w Polsce debat... Instytut Spraw Publicznych prowadzi badania,
przygotowuje analizy, diagnozy, ekspertyzy i rekomendacje dotyczace
podstawowych kwestii zycia publicznego. Z Instytutem wspólpracuje ponad 200
badaczy z osrodków naukowych w calej Polsce oraz wielu "dzialaczy" politycznych
i spolecznych.
Jakby w ramach tradycyjnej dla "euro-folksdojczy" kpiny ze znaczen
slów, "ponadpartyjnosc" ISP sprowadza sie do jednopartyjnosci "rycerzy tej
samej nacji".
Niepodzielnie rzadza nim "oswieceni" z dogorrywajacj Unii Wolnosci.
Na liscie wladz ISP znajduja sie niemal wszyscy prominenci Fundacji Batorego –
tego nowoczesnego Kominternu, którego polska filia nazywa sie zbutwiala Unia
Wolnosci.




Temat: Lepkie łapy PLATFORMY OBYWATELSKIEJ !
Lepkie łapy PLATFORMY OBYWATELSKIEJ !
Miliony złotych zarobiła na umowie z Warszawą firma biznesmena związanego ze
stołecznymi politykami. Bezprawnie dostała zlecenie na nadzorowanie budowy
mostu Świętokrzyskiego. Teraz prowadzi budowę Trasy Siekierkowskiej
Firma biznesmena Wojciecha Ławniczaka zarabia na inwestycjach samorządowych
do dziś. Z jego interesami miało wiele wspólnego aż ośmioro polityków i
urzędników samorządu stolicy.

Między innymi Jerzy Hertel, obecnie poseł Platformy Obywatelskiej, który
szedł do wyborów pod hasłem: "Buduję mosty i zaufanie". Nikogo to nie
dziwiło - jako urzędnik odgrywał kluczową rolę w prowadzeniu stołecznych
inwestycji.
Przetarg na wybór inwestora zastępczego jednej z największych warszawskich
inwestycji - Trasy i mostu Świętokrzyskiego - okazał się fikcją. Choć
wygrało go państwowe przedsiębiorstwo Zakłady Budownictwa Mostowego, w
rzeczywistości kontrakt podpisała firma założona m.in. przez przedsiębiorcę
związanego z politykami rządzącymi Warszawą - Wojciecha Ławniczaka. Z
ustaleń "Rz" wynika, że przed przetargiem Ławniczak i ZBM zawarli układ,
który w zamian za zwycięstwo ZBM-u gwarantował Ławniczakowi zyski z
kontraktu.
Były członek zarządu Gminy Centrum, który odpowiadał za inwestycje, Jerzy
Hertel uważa, że przetarg na inwestora zastępczego budowy Trasy i mostu
Świętokrzyskiego był uczciwy i rzetelny. - Wygrała najlepsza oferta, firma z
ogromnym doświadczeniem - mówi. Uważa też, że przekazanie kontraktu firmie,
która powstała miesiąc po przetargu, było zgodne z prawem.

KTO JEST KIM

Paweł Bujalski
- warszawski polityk związany teraz z Platformą Obywatelską, a poprzednio z
Unią Wolności. Pełnił różne wysokie funkcje w samorządzie warszawskim, m.in.
burmistrza Woli, zastępcy prezydenta w Gminie Centrum, szefa spółki Pałac
Kultury i Nauki. Obecnie wiceburmistrz dzielnicy Śródmieście. Do 1996 roku
zasiadał w radzie nadzorczej Towarzystwa Inwestycji i Doradztwa.

Marta Fogler
- była radna Gminy Centrum, dziś posłanka Platformy Obywatelskiej. W latach
1999-2000 zasiadała w radzie nadzorczej firmy PTR Development jako
przedstawicielka spółki miejskiej Holding Wars. Ale w 2000 roku większość
udziałów firmy należała już do TIiD.

Piotr Fogler
- polityk i działacz samorządowy PO (wcześniej w UW i Partii
Konserwatywnej), pełnił liczne funkcje w samorządzie, w poprzedniej kadencji
był m.in. dyrektorem Śródmieścia, obecnie jest przewodniczącym Sejmiku
Mazowieckiego. Był też prezesem spółki miejskiej Holding Wars; zarząd tej
spółki pod jego kierownictwem zdecydował o sprzedaży udziałów PTR
Development Wojciechowi Ławniczakowi. Fogler wpłacił zaliczkę na zakup
mieszkania w apartamentowcu przy ul. Brukselskiej na Saskiej Kępie w
Warszawie, który budowała PTR Development kontrolowana już przez Ławniczaka.

Teresa Grudziecka-Skwarzewska
- matka Małgorzaty Ławniczak. Była radną SLD (przez kilka lat Unia Wolności
i SLD wspólnie rządziły Warszawą). Obecnie w PO. Do 2001 roku zasiadała w
radzie nadzorczej TIiD. Obecnie jest radną warszawskiej dzielnicy Mokotów.

Jerzy Hertel
- polityk i działacz samorządowy PO (wcześniej w UW), obecnie poseł. W
warszawskim samorządzie odpowiadał za budowę mostów. W 1999 roku wpłacił
zaliczkę firmie Ławniczaka na budowę dwóch mieszkań w apartamentowcu przy
ul. Brukselskiej na Saskiej Kępie. W 2000 roku był w komisji przetargowej,
która wybrała ofertę firmy Ławniczaka na inwestora zastępczego budowy Trasy
Siekierkowskiej i mostu Siekierkowskiego. W 2001 roku został mężem
Małgorzaty Ławniczak.

Małgorzata Ławniczak-Hertel
- wpływowa radna Platformy Obywatelskiej, była żona Wojciecha Ławniczaka,
obecnie Jerzego Hertla. Była założycielką TIiD i szefową rady nadzorczej tej
spółki (zasiadała w niej do 2001 roku). Miała też połowę udziałów w TIiD,
ale pod koniec lat 90. przekazała je synowi.

Jolanta Skolimowska
- działaczka PO. Jak sama potwierdziła w rozmowie z "Rz", Wojciecha
Ławniczaka zna od wielu lat. Skolimowska jest członkiem sądu koleżeńskiego
mazowieckiej Platformy, zasiada także w radzie miasta stołecznego Warszawy.
Rok temu zrezygnowała z członkostwa w radzie nadzorczej TIiD.

Tomasz Szawłowski
- wieloletni dyrektor Zarządu Dróg Miejskich. Od września 1998 roku do
sierpnia 1999 roku na pół etatu pracował w ZBM Inwestorze Zastępczym.
Człowiek PiS-u.




Temat: Lepkie łapy PLATFORMY OBYWATELSKIEJ !
Gość portalu: Obiektywny napisał(a):

> Miliony złotych zarobiła na umowie z Warszawą firma biznesmena związanego ze
> stołecznymi politykami. Bezprawnie dostała zlecenie na nadzorowanie budowy
> mostu Świętokrzyskiego. Teraz prowadzi budowę Trasy Siekierkowskiej
> Firma biznesmena Wojciecha Ławniczaka zarabia na inwestycjach samorządowych
> do dziś. Z jego interesami miało wiele wspólnego aż ośmioro polityków i
> urzędników samorządu stolicy.
>
> Między innymi Jerzy Hertel, obecnie poseł Platformy Obywatelskiej, który
> szedł do wyborów pod hasłem: "Buduję mosty i zaufanie". Nikogo to nie
> dziwiło - jako urzędnik odgrywał kluczową rolę w prowadzeniu stołecznych
> inwestycji.
> Przetarg na wybór inwestora zastępczego jednej z największych warszawskich
> inwestycji - Trasy i mostu Świętokrzyskiego - okazał się fikcją. Choć
> wygrało go państwowe przedsiębiorstwo Zakłady Budownictwa Mostowego, w
> rzeczywistości kontrakt podpisała firma założona m.in. przez przedsiębiorcę
> związanego z politykami rządzącymi Warszawą - Wojciecha Ławniczaka. Z
> ustaleń "Rz" wynika, że przed przetargiem Ławniczak i ZBM zawarli układ,
> który w zamian za zwycięstwo ZBM-u gwarantował Ławniczakowi zyski z
> kontraktu.
> Były członek zarządu Gminy Centrum, który odpowiadał za inwestycje, Jerzy
> Hertel uważa, że przetarg na inwestora zastępczego budowy Trasy i mostu
> Świętokrzyskiego był uczciwy i rzetelny. - Wygrała najlepsza oferta, firma z
> ogromnym doświadczeniem - mówi. Uważa też, że przekazanie kontraktu firmie,
> która powstała miesiąc po przetargu, było zgodne z prawem.
>
> KTO JEST KIM
>
> Paweł Bujalski
> - warszawski polityk związany teraz z Platformą Obywatelską, a poprzednio z
> Unią Wolności. Pełnił różne wysokie funkcje w samorządzie warszawskim, m.in.
> burmistrza Woli, zastępcy prezydenta w Gminie Centrum, szefa spółki Pałac
> Kultury i Nauki. Obecnie wiceburmistrz dzielnicy Śródmieście. Do 1996 roku
> zasiadał w radzie nadzorczej Towarzystwa Inwestycji i Doradztwa.
>
> Marta Fogler
> - była radna Gminy Centrum, dziś posłanka Platformy Obywatelskiej. W latach
> 1999-2000 zasiadała w radzie nadzorczej firmy PTR Development jako
> przedstawicielka spółki miejskiej Holding Wars. Ale w 2000 roku większość
> udziałów firmy należała już do TIiD.
>
> Piotr Fogler
> - polityk i działacz samorządowy PO (wcześniej w UW i Partii
> Konserwatywnej), pełnił liczne funkcje w samorządzie, w poprzedniej kadencji
> był m.in. dyrektorem Śródmieścia, obecnie jest przewodniczącym Sejmiku
> Mazowieckiego. Był też prezesem spółki miejskiej Holding Wars; zarząd tej
> spółki pod jego kierownictwem zdecydował o sprzedaży udziałów PTR
> Development Wojciechowi Ławniczakowi. Fogler wpłacił zaliczkę na zakup
> mieszkania w apartamentowcu przy ul. Brukselskiej na Saskiej Kępie w
> Warszawie, który budowała PTR Development kontrolowana już przez Ławniczaka.
>
> Teresa Grudziecka-Skwarzewska
> - matka Małgorzaty Ławniczak. Była radną SLD (przez kilka lat Unia Wolności
> i SLD wspólnie rządziły Warszawą). Obecnie w PO. Do 2001 roku zasiadała w
> radzie nadzorczej TIiD. Obecnie jest radną warszawskiej dzielnicy Mokotów.
>
> Jerzy Hertel
> - polityk i działacz samorządowy PO (wcześniej w UW), obecnie poseł. W
> warszawskim samorządzie odpowiadał za budowę mostów. W 1999 roku wpłacił
> zaliczkę firmie Ławniczaka na budowę dwóch mieszkań w apartamentowcu przy
> ul. Brukselskiej na Saskiej Kępie. W 2000 roku był w komisji przetargowej,
> która wybrała ofertę firmy Ławniczaka na inwestora zastępczego budowy Trasy
> Siekierkowskiej i mostu Siekierkowskiego. W 2001 roku został mężem
> Małgorzaty Ławniczak.
>
> Małgorzata Ławniczak-Hertel
> - wpływowa radna Platformy Obywatelskiej, była żona Wojciecha Ławniczaka,
> obecnie Jerzego Hertla. Była założycielką TIiD i szefową rady nadzorczej tej
> spółki (zasiadała w niej do 2001 roku). Miała też połowę udziałów w TIiD,
> ale pod koniec lat 90. przekazała je synowi.
>
> Jolanta Skolimowska
> - działaczka PO. Jak sama potwierdziła w rozmowie z "Rz", Wojciecha
> Ławniczaka zna od wielu lat. Skolimowska jest członkiem sądu koleżeńskiego
> mazowieckiej Platformy, zasiada także w radzie miasta stołecznego Warszawy.
> Rok temu zrezygnowała z członkostwa w radzie nadzorczej TIiD.
>
> Tomasz Szawłowski
> - wieloletni dyrektor Zarządu Dróg Miejskich. Od września 1998 roku do
> sierpnia 1999 roku na pół etatu pracował w ZBM Inwestorze Zastępczym.
> Człowiek PiS-u.
>

Ten układ trwa w Warszawie od przeszło 10 lat !



Temat: od sytuacji innych krajów postkomunistycznych
od sytuacji innych krajów postkomunistycznych
Sytuacja polska różni się zasadniczo od sytuacji innych krajów
postkomunistycznych

www.ojczyzna.pl/ARTYKULY/PRZYSTAWA_Polska-na%20-drodze-do%20katastrofy.htm

Polityczny i gospodarczy podbój Polski przez Niemcy, taki jak wyżej
opisaliśmy, na pierwszy rzut oka, może się wydawać analogicznym do agresji
jaką kapitał niemiecki wykazuje w stosunku do innych krajów tego regionu, w
szczególności na Węgrzech, w Estonii czy nawet w Czechach. Wszędzie tutaj
kapitał niemiecki dominuje, niemieckie towary zalewają rynki, niemieccy
inwestorzy przejmują lokalne banki, fabryki i przedsiębiorstwa. Podbój jest
tym łatwiejszy, że towarzyszy mu wojna propagandowa zalecająca integrację z
Unią Europejską i prezentująca oszałamiające perspektywy dobrobytu i
wszelkiej pomyślności z nią związane.

Jednakże sytuacja Polski w istotny sposób różni się od sytuacji
sąsiadów. Ta inna sytuacja wynika z mapy Polski, jaka ukształtowała się w
wyniku II wojny światowej. Ponad połowa przedwojennego terytorium II
Rzeczypospolitej została włączona do Związku Sowieckiego. W zamian za straty
terytorialne Polska otrzymała 105 tysięcy kilometrów kwadratowych
przedwojennych ziem niemieckich. Miliony Polaków z Polskich ziem wschodnich
zostało na te tereny „repatriowanych” i osiedlonych. Około 11 milionów
Niemców straciło swoje domostwa i ziemie i zostało wygnanych na Zachód. W ten
sposób powstała płaszczyzna wiecznego konfliktu pomiędzy Polską i Niemcami,
utrzymująca nasze narody w stanie ustawicznej wrogości i podejrzliwości. Była
to, niewątpliwie, genialna polityczna koncepcja Stalina, której konsekwencje
mogą być katastrofalne dla obu naszych narodów.

Jak długo Związek Sowiecki niepodzielnie panował na tym obszarze,
problem ten wydawał się być pod kontrolą. Wszechpotężny i niezwyciężony
Związek Sowiecki nie okazywał zainteresowania zmianą sytuacji, a Polacy i
Niemcy wydawali się być z takim rozwojem wydarzeń całkowicie pogodzeni.
Sytuacja zmieniła się, w sposób dramatyczny, z chwilą upadku Związku
Sowieckiego. Dzień po dniu docierają do nas głosy Niemców upominających się o
swoją własność. Coraz częściej słyszymy niemieckich polityków, mówiących
otwartym tekstem albo tylko implikujących, że problem własności niemieckiej
po drugiej stronie Odry wymaga ponownego rozważenia.

Dostrzegamy wiele złowrogich oznak tego niebezpiecznego rozwoju
sytuacji. Powyżej przedstawiliśmy jak wygląda ten, wyraźnie widoczny,
ekonomiczny i polityczny niemiecki Drang nach Osten. Towarzyszą temu
działania mniej rzucające się w oczy. Na obszarze Rzeczypospolitej możemy
spotkać niemieckich agentów rozglądających się i oszacowujących tereny,
budynki i gospodarstwa, które mogłyby być przejęte i za jaką cenę. Niektórzy
z tych agentów działają wprost na zlecenie poprzednich niemieckich
właścicieli majątku. Zawierane są tajne, ale prawnie wiążące kontrakty, na
mocy których obecni polscy właściciele zobowiązują się do przekazania ich
własności, z chwilą wejścia Polski do struktur Unii Europejskiej, niemieckim
partnerom. Rząd niemiecki, który nie zgodził się wyrzec tytułu własności do
byłych niemieckich terytoriów w granicach III Rzeszy z 1937 roku, pomimo
wszystkich spektakularnych gestów „przyjaźni i współpracy” i odpowiednich
deklaracji różnych polityków, nadal zachęca ludzi urodzonych na tych ziemiach
do przyjmowania niemieckiego obywatelstwa i posiadania niemieckiego
paszportu. Mniejszość niemiecka w Polsce systematycznie się rozrasta,
wspierana pieniędzmi zarówno ze strony rządu niemieckiego, jak i polskiego,
na dodatek wyposażona w przywileje prawne i konstytucyjne. Na podstawie
roczników statystycznych trudno ustalić rozmiar tego zjawiska bo, z jakiegoś
powodu, nie ma tam danych dotyczących wielkości niemieckiej mniejszości w
Polsce. Jednakże w ostatnim roczniku znalazłem dane dające do myślenia.
Rocznik Statystyczny 2001 podaje, że w porównaniu do liczby uczniów we
wszystkich szkołach w roku szkolnym 1999/2000 i 2000/2001 całkowita liczba
uczniów w Polsce zmalała o 2%. Jest to zgodne z sytuacją demograficzną kraju
i spadkiem liczby urodzeń. W tym samym czasie jednak liczba uczniów, którzy
zadeklarowali, że ich językiem macierzystym jest język niemiecki wzrosła o
9,6%




Temat: Kto to powiedział?
Stara baśń
Kmiecie wybrali władcę. Był to dobry Pan, aczkolwiek małomówny. Rządził
Wiślanami wspaniale. W każdym zakątku kraju powstawały nowe chaty, a ludziom
żyło się dostatnio. Znacznie wzrosła wymiana handlowa z ościennymi plemionami i
stopniowo malała liczba współplemieńców, dla których nie starczało pracy.
Rozkwitały świątynie Światowida, a naczelny kapłan tył w oczach. Kasa królewska
z mniej zasobnej stała się bardzo zasobną. Duża w tym zasługa współrządzących.
Ich rady, ich działania oraz wysoka etyka i niechęć do korzystania z grosza
publicznego tworzyła dobrobyt kraju. Król oraz jego towarzysze wprowadzili
wielkie zmiany. W przeciwieństwie do swoich poprzedników rozruszał opiekę
zdrowia, uczynił z niewydolnej i zadłużonej, efektywną i czystą od długów.
Poprawił edukację i administrację. Znachorzy i ich pomocnice zaczęli zarabiać
sporo dukatów, a stało się tak dzięki znanemu na całym świecie edyktowi „203
duktatorum”. Piastuni w całym kraju uzyskali podwyżkę (zgodną z obietnicami) do
1000 dukatów na głowę. Bandy rozbójników przestały hasać po traktach
królewskich.
Kmiecie uzyskali godziwą zapłatę za plony. Minierzy (to od kopalni) sute
odprawy i alternatywne zatrudnienie.
Ale Perun nie dał żyć w spokoju. Niezgoda zapanowała w radzie królewskiej. Zły
omen, tuz przed wiecem ludowym spowodował, że z rady wyszli najmądrzejsi
doradcy. Unia Mądrego Słowa opuściła z hukiem Akcję Wielkiego Dobrobytu. Ach
cóż za lament. Nie dość, że padała rada królewska, to wewnątrz poszczególnych
stronnictw nastąpiły rozłamy. Powstała Rampa Kmieciów oraz Pięść i Siła. Król
z ubolewaniem obserwował, jak jego dawni ministrowie i doradcy nie przyznają
się do współrządzenia. Dlaczego panie M, mój ty doradco ukochany, dlaczego
panie K, moja ty militarna podporo, a ty panie P, przecież marszałkiem koronnym
byłeś; panie K, przecież sprawiedliwość Wiślanom dałeś? Oni jednak nie
słuchali, byli odmienieni przez czary złej wiedźmy. Król raz jeszcze zawołał
panowie moi przenajmilsi odmieniliśmy kraj Wiślan, mamy dobrobyt i pełną kiesę
(publiczną rzecz jasna) a wy uciekacie!
Sytuację wykorzystał zły czarownik, który w przeszłości obcym się wysługiwał.
Już dźwięk jego nazwiska powinien budzić niepokój. Widać wszak tu gerowskie
asocjacje. Zdobył czarownik władzę, a w raz z nim Sojusz. I odziedziczyli kraj
mlekiem i miodem płynący. Psubraty niecnie wykorzystali nadwyżkę w kasie
państwowej. Wszystko przejedli, nic ludowi nie dali. Zniszczyli edukację i
służbę zdrowia. Nauczyciele, lekarze i pielęgniarki ponownie grosze zarabiać
zaczęli. Ludu niepracującego przybyło w sołectwach i wsiach służebnych. I tak
to Wiślanie po mądrych rządach, po dobrobytu okresie znowu w gówno wpadli.




Temat: Podstrefa SSE w Środzie Śląskiej?
Inwestorzy omijają miasto

Sobota, 8 maja 2004r.

Od dwóch lat żadna duża firma nie rozpoczęła działalności w Oławie. Jedna się
wycofała

W tym samym czasie na budowę fabryk w pobliskich Jelczu-Laskowicach zdecydowało
się kilka dużych, zagranicznych koncernów. Największy to japońska Toyota. W jej
sąsiedztwie powstają już fabryki ItalMetalu z Włoch, Simoldes Plasticos
Portugalii i NGK NTK z Japonii. Przed kilkoma dniami plany budowy zakładu w
Jelczu-Laskowicach ogłosiła firma FujiSeiko. W tym miesiącu podobną decyzję ma
podjąć koncern Sato. Oba pochodzą z kraju kwitnącej wiśni.

Do Jelcza-Laskowic inwestorów przyciąga tutejsza podstrefa Wałbrzyskiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Podobną władze Oławy chcą utworzyć w swoim
mieście. Myślą o oddaniu 36 ha ziem przy ul. Ofiar Katynia.

Urzędnicy są pełni optymizmu.

- Z pierwszej wizytacji terenu oferowanego przez Oławę wynika, że spełnia pełne
wymogi - cieszy się Ewa Szczepanik, sekretarz magistratu.

Według urzędników, procedury z wnioskiem o utworzenie podstrefy mają potrwać od
6 do 8 miesięcy.

Euforii miejskich władz nie podzielają jednak w samej strefie.
- Jeżeli nawet prowadzone są w tej sprawie jakieś rozmowy, wszystko jest na na
etapie marzeń, a nie planów - mówią w Wałbrzychu.

Problem w tym, że Unia Europejska nie zgadza się na poszerzanie istniejących
stref ekonomicznych. Aby podstrefa powstała w Oławie, trzeba zmniejszyć jej
obszary w innych miejscowościach.
- Prowadzimy rozmowy na temat inwestycji w Oławie z zagranicznymi podmiotami -
upiera się od wielu miesięcy oławski magistrat.

Tymczasem wśród 66 dolnośląskich lokalizacji, które poleca zagranicznym firmom
Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych, nie ma ani kawałka ziemi w Oławie.
Sześć swoich działek oferują za to władze Jelcza-Laskowic. Gmina wiejska
zachęca do inwestycji w podoławskich Stanowicach.
- Wspieramy te gminy, które zdecydowały się na współpracę z naszą agencją.
Samorządy same zgłaszają tereny, które chcą przeznaczyć pod inwestycje -
tłumaczy Barbara Sawicz z departamentu współpracy regionalnej PAIZ.

Oława z agencją nie współpracuje. A szkoda, bo zdaniem specjalistów, to właśnie
ta rządowa instytucja bardzo pomaga samorządom w walce o zagranicznych
przedsiębiorców.
- Współpracujemy z tą agencją od dawna. Ta współpraca jest pomocna i potrzebna -
podkreśla Dariusz Kasprowicz z Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. -
Często to właśnie tam zagraniczni inwestorzy zainteresowani działalnością w
Polsce kierują swoje pierwsze kroki - wyjaśnia.
- Współpracujemy z innymi jednostkami, zajmującymi się tą tematyką, między
innymi z Agencją Rozwoju Regionalnego we Wrocławiu i w Nowej Rudzie - tłumaczy
Ewa Szczepanik.

Michał Gigołła - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska